Raj dla kobiet

Raj dla kobiet

Wszystkie kolory tęczy, miękkość jedwabiu, połysk falujących tkanin, miliony wzorów i fasonów… Tu liczy się wyobraźnia, nie ma żadnego ograniczenia. To, co sobie wymarzymy, możemy spełnić w przeciągu godziny. Panowie! Lepiej zajmijcie się sobą sami przez pół dnia, bo panie w tym czasie, straciwszy poczucie czasu, będą wybierać, przebierać, przymierzać, projektować, dopasowywać tysiące sukienek niczym indyjskie księżniczki… Adrian niestety nie zdawał sobie sprawy co się święci i został skazany na długie godzinne wyczekiwanie, aż wybierzemy stroje na wesele. Zresztą my też nie zdawałyśmy sobie sprawy, że wybór odpowiedniej kreacji to prawie rytuał… W Europie kupując sukienkę wchodzimy do paru sklepów, przymierzamy to, co jest i ewentualnie dokonujemy wyboru. Musimy się również dobrze nabiegać, aż wreszcie znajdziemy to, co nam się podoba i odpowiednio na nas leży… W Indiach zakup tradycyjnego indyjskiego stroju przybiera zupełnie inną formę… Wystarczą odwiedziny tylko w jednym kilkupoziomowym sklepie i znalezienie tego, czego się szuka nie będzie żadnym problemem, bo wybór jest tak ogromny, że można dostać oczopląsu patrząc na tysiące przepięknych tkanin. Strój zostanie idealnie dopasowany do naszej figury. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od naszego budżetu.

Misja: zakup odpowiedniej kreacji na indyjskie wesele (to nie byle jaka sprawa, wesele trwa parę dni, a na kreacje wszyscy zwracają szczególną uwagę)

Czas realizacji: góra 2-3 godziny podczas podróży powrotnej z Allepey do Kochi… (choć liczyliśmy, że sprawę załatwimy w godzinę, zwłaszcza, że skoro świt mieliśmy lot powrotny do Mumbaju)

Kochi to bardzo dobre miejsce na zakup tradycyjnej indyjskiej kreacji, choć większość kieruje się do New Delhi lub Mumbaju. W dzielnicy biznesowej miasta znajduje się wiele domów handlowych oferujących indyjskie stroje. Spisaliśmy sobie ich nazwy, jednak wystarczyła wizyta tylko w jednym z nich, a na resztę i tak zabrakło już czasu. Wybór padł na nowy dom handlowy Chennai Silk, w którym jak mówili miejscowi, są przystępne ceny. Po wejściu przywitała nas gromadka uśmiechniętych, ubranych w różowe salwar kamiz sprzedawczyń, które asystowały nam do końca naszych zakupów, a my dostarczyliśmy im nie lada atrakcji. Dom handlowy podzielony jest na kilka pięter. Na każdym z nich znajduje się inny rodzaj sprzedawanych materiałów. Na jednym piętrze jedwab, na innym żorżeta, osobno salwar kamiz, lehenga itd. Jest również piętro przeznaczone dla mężczyzn, gdzie można kupić jedwabne koszule, dekoracyjny płaszcz shervani, kurty, turbany, ale kolekcja i wybór nie jest tak imponujący jak w przypadku damskiej kolekcji.

Po przejrzeniu tysiąca wzorów i kolorów, otoczone wianuszkiem chichoczących sprzedawczyń,  zdecydowałyśmy się z Anią na dwukolorowe, piękne 6-metrowe sari oraz efektowny, bawełniano-jedwabny salwar kamiz, który składa się ze spodni-getrów (luźnych w pupie), długiej tuniki i szala. Po dokonaniu wyboru zaprowadzono nas do małego pomieszczenia, gdzie jedna ze sprzedawczyń miała pobrać z nas miarę. Sari nosi się z krótką, bardzo dopasowaną bluzeczką. Przed zebraniem miary dostałyśmy katalog, z którego mogłyśmy wybrać jej fason. Zdecydowałam się na zapięcie z tyłu, orientalny dekolt w kształcie serca, z wiązanymi sznureczkami na plecach. Bluzeczki były gotowe w ciągu 1,5 godziny. Chichoczące sprzedawczynie zaopatrzyły nas również w bindi i odpowiedni makijaż, a my uzupełniłyśmy nasze stroje metalową biżuterią w kolorze żółtego złota. Adrian już prawie zasnął na krześle, kiedy uradowane oznajmiłyśmy, że to już koniec naszych zakupów.

W Fort Kochi zatrzymaliśmy się w bardzo czystym i przytulnym homestay Nest, w którym przywitali nas (pod nieobecność gospodarzy) Kanadyjczycy (panowała tam bardzo rodzinna atmosfera). Wieczorem pożegnaliśmy na spacerze stary Fort. Trzeba przyznać, że Cochin ma aurę przyciągania (o czym świadczą gromadki podróżnych na ulicach) i łączy w sobie klimat małego miasteczka z nowoczesną aglomeracją oferującą zdobycze nowoczesnego świata. Wieczorem opuściliśmy Keralę, by wrócić do Mumbaju i spotkać naszych znajomych, z którymi przyjaźń to najwspanialszy efekt jaki mogła nam przynieść globalizacja.

Z notesu podróżnika…

Wskazówki:

  • Jeśli planujesz zakup sari, miasto Cochin to strzał w dziesiątkę. Najpopularniejsze domy handlowe to: Seematti, Jayalakshmi, Chennai Silk
  • Sari to nic innego jak 6-metrowa bela materiału, a cała sztuka polega na jego finezyjnym udrapowaniu. Do tego trzeba się zaopatrzyć w długą do kostek spódnicę, na której układa się spódnicę. Niezbędny jest też spory zapas agrafek, które pozwolą utrzymać upięcie w ryzach i szal na ramieniu. W klimacie indyjskim świetnie sprawdza się czysty jedwab, który nie dość, że jest przewiewny i chłodzi to jest lekki i cienki. Efektownie wygląda również mieszanka jedwabiu z bawełną, dwukolorowa i przezroczysta żorżeta. Kolory mają tysiące odcieni i zdecydowanie można coś dopasować do każdego typu urody.Zdecydowanie mniej skomplikowaną opcją jest salwar kamiz (pochodzący z Indii Północnych), którego nie trzeba upinać i jest bardzo wygodny.

Ceny:

  • Sari wraz z uszyciem bluzeczki: od 1000 Rs.
  • Salwar kamiz : od 500 Rs.
  • Nocleg w homestay Nest (bez klimatyzacji): 800 Rs. (uwaga, późno wieczorem może zabraknąć wody)
  • Dojazd na lotnisko z Fort Kochi starym ambassadorem: 700 Rs.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *