Herbaciany labirynt

Herbaciany labirynt

Zapierające dech w piersiach widoki powodowały, że nie przestawaliśmy wznosić okrzyków zachwytu. Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy. Soczysta zieleń wzgórz pokryta była mleczną mgłą, co dodawało temu miejscu aury tajemniczości. Nie mogliśmy się doczekać, by zanurzyć się w ten herbaciany labirynt.

Rano odkryliśmy wspaniałe śniadanie w popularnej wśród Indusów knajpce w centrum Munnaru. Zmysł smaku został przyjemnie połechtany pyszną dosą (rodzajem placka z poddanej fermentacji mąki z soczewicy, zwinięty w rulon jak kebab wypełniony potrawką z warzywami). Świetnie smakuje i krzepi. Idealne dla głodomorów takich jak ja !

Po śniadaniu pojechaliśmy do Erawikulam Ńational Park, ale gdy przed nami wyłoniła się 3h kolejka, zrezygnowaliśmy i pojechaliśmy do Tea Museum.

Czarna, biała czy zielona ?

W muzeum poznaliśmy historię tego cudownego miejsca. Plantacje zostały założone przez Anglików, którzy mimo kataklizmów (zarazy, wielkiej powodzi), sprawili, że miasteczko to do dziś produkuje herbatę, która trafia na wiele europejskich stołów. Ciekawostką jest, że z jednego i tego samego krzaka produkuje się herbatę czarną, białą i zieloną. Jaka herbata będzie produktem finalnym zależy od procesu produkcji, któremu jest poddawana. Najszlachetniejszą z herbat jest biała herbata (mój faworyt), są to najmłodsze listki z wierzchołka krzaka. Najbardziej przetworzonym i też najmniej szlachetnym produktem jest herbata czarna zmielona na najdrobniejszy pył. Tego typu herbatę często możemy u nas spotkać w torebkach. Jest mocna, szybko się parzy, ale ma najmniej właściwości odżywczych (czy w ogóle jakieś ma?). Najlepsze herbaty to te, których liście są ręcznie zwijane (najlepiej całe) . Liście herbaty są do dziś w Munnarze zbierane ręcznie przez kobiety.

Z tych liści powstanie zielona lub czarna herbata. Z młodych pędów wierzchołka krzaka uzyskana zostanie herbata .

Po wyjściu z muzeum powitał nas deszcz. Pada tu często, stąd wzgórza są tak bujnie porośnięte. Na szczęście zza chmur przedarło się Słońce. Od razu wyruszyliśmy zatem na herbaciany trekking.

Tu są zupełnie inne Indie – pachnące świeżym górskim powietrzem, smakujące herbatą, z widokami tonących w zielonym dywanie wzgórz. Wygląda to tak nieziemsko, że zdaje nam się, że jesteśmy w zupełnie innym świecie. Aż trudno uwierzyć, że każdy krzak został ręcznie posadzony. Minęliśmy grupę zbierających herbatę kobiet z wypchanymi workami TATA Company (Tata jest właścicielem większości plantacji). Przeszliśmy przez wioskę plantatorów. Tu czas się zatrzymał w miejscu…

Złośliwa mgła

Następnego dnia również chcieliśmy napawać nasze oko krajobrazem Munnaru. Deszcz nas nie opuszczał, ale liczyliśmy na łut szczęścia. Zatrzymaliśmy się w przydrożnej kafejce na indyjską herbatę. Kafejka okazała się czystym folklorem. Herbata podana w mytych jedną porcją wody szklaneczkach smakowała wybornie. Kafejka prowadzona była przez staruszków, czarnych jak sadza.

Mgła była gęsta i nie chciała opaść. Mimo to, zdecydowaliśmy się na zejście do punktu widokowego. Złośliwa mgła zasłoniła nam widoki. Pozostało nam tylko zobaczyć je oczyma naszej wyobraźni. Humor dopisywał również grupce izraelskich turystów, którzy robili sobie zdjęcia na tle białej ściany mgły.

Herbatka – 4 rupie. Zdjęcie z czarną babcią – bezcenne.

Z notesu podróżnika…

Ceny:

wstęp do Tea Museum – 75 Rs.
Śniadanie (dosa razy 3) – 160 Rs.
Przyprawy (1 opakowanie) – ok. 100 Rs.
Kosmetyki ajurwedyczne – ok. 100 – 200 Rs.
Olejek z trawy cytrynowej – 110 Rs.
Wstęp na viewpoint – 15 Rs.
Wstęp do Erawikulam National Park – 225 Rs. (Indusi – 25 Rs.)
Obiad w Surya Soma (3 os.) – 430 Rs.

Wskazówki:

Erawikulam National Park jest dla tych, którzy dysponują dużą ilością czasu. Czas stania w kolejce wynosi ok. 3h.
Polecamy restaurację Surya Soma. Jest głośna, zatłoczona i pełna Indusów, a jedzenie wyśmienite. Uwaga, może nie być wolnego miejsca.
Lemon grass oil (olejek z trawy cytrynowej) – znakomity wynalazek. Ma wiele zastosowań: jest zbawienny na żołądek – wystarczy parę kropel rozcieńczonych z wodą; ma intensywny, odświeżający zapach, który długo się utrzymuje – parę kropel dodanych do wiadra z wodą do mycia podłóg i nasz dom na długo zachowa świeży zapach
Podczas trekkingu w Munnarze przyda się peleryna przeciwdeszczowa.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *