Baśniowa Kapadocja. Czy warto pojechać?

Baśniowa Kapadocja. Czy warto pojechać?

Kapadocja to bajka. Czy na pewno?

Obudziliście się kiedyś w baśni? W krainie, gdzie wszystko wydaje się nierealne i odczuwa się wrażenie, że jak czegoś dotkniesz to zniknie? Mnie to się zdarzyło i na tym nie koniec, bo pod wpływem dotyku wcale nic nie zniknęło. Spotkało mnie to w Kapadocji. Już sama nazwa ma coś w sobie wyśnionego lub wymyślonego. Ponadto kraina ta, bo ciężko tu mówić o regionie, jest owiana tajemnicą. Leży w środkowej Turcji i jest miejscem narodzin idei życia klasztornego. Na jej terenie znajdują się setki podziemnych korytarzy tworzących wielopoziomowe miasta niczym labirynty. Do dziś nie wiadomo jaką techniką zostało zbudowane, przez kogo i w jakim celu. Oczywiście jest szereg naukowych teorii i hipotez, ale żadna jeszcze nie znalazła stuprocentowego potwierdzenia.

Do Kapadocji jechaliśmy prawie 5 godzin zatrzymując się m.in. w Konyi – miejscu narodzin Zakonu Wirujących Derwiszy. Krajobraz zmieniał się dynamicznie. Autobus przebił się przez pasmo gór Taurus, by przebyć żyzne tereny nizinne, minąć Górę Hassan, z którą związana jest nieszczęśliwa historia miłosna, i dojechać do Goreme. Gdy moim oczom ukazały się pierwsze wyrzeźbione przez naturę w wulkanicznym tufie skalne formy, pomyślałam sobie “Kochanie, czy nas ktoś zmniejszył?!”, a reszta pasażerów autokaru wznosiła nieustannie okrzyki zachwytu “wow”… Czemu pomyślałam o zmniejszeniu (w nawiązaniu do starej komedii “Kochanie zmniejszyłem dzieciaki”)? Formy skalne zaadoptowane przez ludzi sprawiają wrażenie ogromnych kopcy termitów. To tak jakby ze świata makro przenieść się w mikrokosmos.

Kapadocją przez wiele lat rządzili Persowie. Stąd też nazwa “Kraina Pięknych Koni”, które tam rzeczywiście były hodowane. Faktycznie ma to odbicie w rzeczywistości. Do średniowiecza kraina była zamieszkana przez pierwszych chrześcijan. Dlatego tak dużo tam wykutych w wulkanicznym tufie kościołów (na przykład w muzeum na wolnym powietrzu Goreme). Krajobraz jest rzeczywiście księżycowy. Na miejscu odwiedza się liczne wyryte w skale pomieszczenia, schowki, przejścia… Przejścia są wąskie, ciasne, więc wrażenie jest niespotykane. Nie ma podobnego miejsca na całym świecie. Doliny, które można tam odwiedzić mają bardzo romantyczne nazwy: Dolina Miłości, Dolina Wyobraźni, Dolina Mnichów itp. Goreme słynie przede wszystkim z pięknych, bajkowych krajobrazów wschodu Słońca z balonami w tle. To właśnie tam można zrobić sobie zdjęcie cudnego krajobrazu na jednym z tarasów butikowych, skalnych hoteli. Wiele osób przyjeżdża do Kapadocji właśnie na słynny lot balonem. Jak się na miejscu okazało taki lot to prawie rzadkość, bo musi być idealna pogoda (słaby wiatr), a o taką nie tak prosto, nawet w lecie. Kapadocja to również teren, gdzie występują minusowe temperatury zimą i można tam korzystać z oferty sportów zimowych. Ot ciekawostka, bo jednak większość ludzi odwiedza tę krainę latem.

Wracając do pierwszego akapitu i nierealności tego miejsca, muszę rzec, że Kapadocja faktycznie jest bajkowa i warto tam pojechać. Bez dwóch zdań. To zupełnie coś innego niż inne wpisane na listę UNESCO tego typu zabytkowe kompleksy. Mam już na swoim koncie Bagan i Angkor Wat. Jest podstawowa różnica między tymi miejscami. Kapadocja jest stworzona w głównej mierze przez naturę, dostosowaną przez człowieka do swoich potrzeb kulturowo-socjalnych, natomiast pierwsze wymienione kompleksy to typowe starożytne miasta zbudowane siłą rąk ludzkich bez udziału natury. Natura dopiero wzięła rzecz w swoje ręce po upadku tych wielkich królestw.

Długo zastanawialiśmy się czy pojechać na dwudniową wycieczkę do Kapadocji. Jednak Kapadocja zawsze była na mojej liście “must see”. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że było warto. Zdecydowanie. Przede wszystkim dlatego, że żadne zdjęcie nie odda tego, co widzimy tam na miejscu. W tego typu miejscach widzę jaki świat jest piękny i ile jest jeszcze cudownych, wspaniałych rzeczy do odkrycia. A poza tym skoro jest okazja, by spełnić jedno ze swoich marzeń, czemu z tego rezygnować? No właśnie o co w tym chodzi?

Mam marzenie. Chcę je spełnić, ale mam obawy. Co robić?

Jeśli coś bardzo chcesz i nagle orientujesz się, że to jest na wyciągnięcie ręki, wiesz, że wystarczy jeden ruch z Twojej strony, jedno słowo-zgoda “TAK”, a mimo to wahasz się…. Znasz to uczucie? Jesteś tuż tuż, ale znajdujesz mnóstwo argumentów na “nie”. Jesteś jak tytułowy bohater komedii “No – man”. Najgorszy finał przychodzi kiedy mówisz “może innym razem”. No bo przecież masz opłacony hotel, stracisz dwa dni “nicnierobienia”, opalania, objadania się, opijania itd…. Tłumaczysz sobie, że przecież przyjechałeś tu wypocząć, naładować baterie, pracowałeś ciężko cały rok, więc przecież teraz MUSISZ wypoczywać. Fizycznie, czyli nie robiąc nic. Tak zwany stan ładowania. Spędzasz czas w hotelu, rezygnujesz z wycieczek krajoznawczych, Twoja stopa przekracza próg hotelu wyłącznie w celu kupienia paru upominków dla rodziny. Wracasz jednak do kraju i gdzieś tam czujesz w środku, że może trochę szkoda, bo przecież kolejne wakacje za rok i z pewnością wybierzesz inny kierunek, inną destynację… Oglądasz zdjęcia znajomych, którzy jednak się zdecydowali zobaczyć coś więcej i w głębi duszy żałujesz… Ale zaraz szybko sobie tłumaczysz, że Ty przecież pojechałeś wypoczywać, a nie zwiedzać. Wyjazdy kojarzą Ci się głównie z hotelami i lotniskami, a nie kulturą danego kraju. Naładowałeś baterie, ale czy zrobiłeś format umysłu? Schemat powtarza się co roku. Zastanów się czy dotyczy on tylko wakacji? Może się obawiasz, że coś stracisz (jak te dwa dni błogiego lenistwa w hotelu)? A czy zastanawiałeś się, co mógłbyś jednak zyskać? Co zyskasz decydując się na coś, co przecież w głębi duszy chcesz? Fakt, stracisz dwa dni wypoczynku, pieniądze… hmmm czy coś jeszcze? Proponuję sporządzić listę, co możesz jednak zyskać (bardziej dla umysłu niż dla ciała 😉

Oto przykład mojej:

  • nowe, niepowtarzalne doświadczenie
  • wspomnienia, które wzbogacą moje spojrzenie na świat, doładują mi baterie endorfin
  • poczucie spełnienia. I did that! 🙂 Udało mi się. Byłam, widziałam, doświadczyłam
  • przepiękne zdjęcia (zazwyczaj biją na głowę te z basenu)
  • po 10 latach pewnie nie będę pamiętać nazwy hotelu, ale wycieczkę do Kapadocji na pewno
  • nie będę żałować, że nie wykorzystałam szansy
  • poznam nowych ludzi, dowiem się od przewodnika wiele ciekawych rzeczy na temat kraju, ludzi
  • totalnie będę fizycznie wyczerpana, ale zafunduję sobie psychiczne spa 🙂 O tak! Spodobało mi się to określenie 😀
  • wyśpię się i wypocznę w weekend jak wrócę (przecież wolny weekend teoretycznie mam co tydzień)
  • do odważnych świat należy…

Kiedy poczujesz, że przychodzi moment zwątpienia przed podjęciem decyzji (jakiejkolwiek) i zauważysz, że jedna noga robi krok w tył, pomyśl o tym ile możesz zyskać i zrób swoją listę. Porównaj ją z obawami i dopiero świadomie zdecyduj.

Kapadockie zmysły, czyli czas na podsumowanie 🙂

Oj tak! Uwielbiam te zmysłowe podsumowanie, bo są potem taką próbką danego miejsca. Jakby to jeszcze można było zamknąć w flakonik i częstować innych 🙂 LOL

Oto on (“próbka nie do sprzedaży”):

zapach-nagrzanej w Słońcu jaskini, wilgoci w podziemiach, pustynnego żaru, tureckiej chałwy, grillowanych warzyw i jagnięciny, wielbłądziej skóry
wzrok-przepiękne księżycowe krajobrazy, dominujący piaskowy kolor, ozdobione szklanymi niebieskimi oczkami drzewka
słuch-śpiew kobiet sprzedających szmaciane lalki przy wejściu do podziemnego miasta, turecka muzyka, śpiew
smak-pysznego tureckiego chlebka, tureckiej herbaty parzonej z esencji, słodycz rozpływającej się w ustach chałwy, aromatycznej kawy, pysznych lodów na kozim mleku, cierpkość wina, cukinii i bakłażanów w pomidorach
dotyk– wulkanicznego tufu, wilgoci jaskini, promieni Słońca, ciepła wieczornego ogniska na wieczorze tureckim

Długotrwała podróż to idealny moment na praktykę mindfulness. W kolejnym poście opiszę jak efektywnie wykorzystać czas podróży, czyli długiej drogi w autobusie, w samolocie, w pociągu (i wcale nie potrzeba do tego światła ani słuchawek).

 

Z notesu podróżnika…

Wskazówki

  • na wycieczkę autokarową do Kapadocji zabierz ciepłą bluzę (w nocy klimatyzacja potrafi skutecznie wymrozić). Bluza, cienki kocyk, a nawet skarpetki jak jesteś zmarzluchem, załatwi problem.
  • jeśli chcesz skorzystać z dodatkowych atrakcji typu wieczór turecki, lot balonem, zabezpiecz się finansowo (weź po prostu pod uwagę koszty) Obydwie atrakcje są warte zachodu.
  • w ciągu dnia mocno grzeje Słońce, więc koniecznie zabierz nakrycie głowy i krem z filtrem
  • na miejscu warto kupić kapadockie wino, wyroby cukiernicze
  • wygodne obuwie na pewno się przyda, ale to od Ciebie zależy jak długo i gdzie chcesz chodzić w punktach widokowych
  • warto przenocować w skalnym hotelu (w Goreme na pewno gratis będzie widok na loty balonów)

Ceny

  • wieczór turecki ok. 35 euro na os

  • lot balonem ok. 150 euro na os

  • lody 1,50 euro

  • magnesy 1 euro

  • ceramika od 2 euro

  • pamiątki ok. 2-5 euro

  • pepsi puszka 2 euro

 

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja

Baśniowa Kapadocja



Baśniowa Kapadocja
Baśniowa Kapadocja
Baśniowa Kapadocja



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *